Jak to było dawnooo!
Pierwszy kalendarz kupiłam na rok 1999/2000. Lubiłam czytać o problemach innych czytelników, ale wydawały mi się one zupełnie obce…
Kiedy teraz przeglądam dwa ostatnie wydania KSM widzę, jaka byłam smarkata.
Nie miałam jeszcze żadnych przemyśleń na temat narodowców, samotności w tłumie, seksu w szkole, twórczości Cobaina, tego jaka jest nasza Polska i pokolenie 2000…
Żałuję, że kalendarz przestał się ukazywać akurat wtedy, gdy weszłam w okres, w którym drukowane treści zaczęły w sposób istotny dotyczyć także mnie.
Teraz, kiedy przeglądam stare KSM-y, doklejam kartki, dopisuję na marginesach nowe komentarze i patrzę, jak po latach zmieniała się moja opinia na pewne sprawy.
Ale za kilka lat będę się pewnie śmiała z tego, co piszę teraz…