Zbudowaliśmy sobie bańkę społecznościową, w której międlimy miliardy słów nie zastanawiając się nad sensem tego międlenia.

Dopada nas paradoks algorytmów… Jeden algorytm na Facebooku/TikToku wskazuje, co powinnaś przeczytać, wiedzieć, zobaczyć lub skomentować.

Algorytm, a nie my ze szwagrem rządzi tym, co czytamy i co nam podsuwają sprytne maszyny. A właściwie – maszynki do zarabiania pieniędzy przez gigantów z Sieci.

Ale to bym jeszcze zostawił bez komentarza, OK, Facebook i TikTok to w końcu biznes – ktoś myśli jak na tym zarobić, a nie jak skojarzyć mnie z Tobą, żeby nam się dobrze rozmawiało.

Doszło jednak do kuriozalnego przewrotu: oto czatboty takie jak Claude czy ChatGPT w zastępstwie każdego z nas potrafią wszystko (całkiem nieźle) napisać, namalować, nakręcić i opublikować.

Pomyśl sama: ileż postów pisze dziś sztuczna inteligencja? Coraz więcej i więcej. To widać i czuć.

Paradoks polega na tym, że jeden algorytm pisze i publikuje teksty na portalu społecznościowym, a drugi decyduje o tym, kto będzie je widział i czytał. Jeden robot wskazuje nam, co obecnie jest trendy, a drugi odpowiada na to wskazanie własnym tekstem i komentarzem.

Influencerka, która gra rolę coacha, tworzy z użyciem AI tekst lub film na temat, który wymyśliła jej AI, zleca publikację AI i przy pomocy AI odpowiada na komentarze, wynajmując AI do promocji swojego postu i analizy skuteczności tego, co zrobiła sama AI.

W tym procesie nie ma żadnej myśli autorki – są tylko roboty.

A my? My stajemy się mimowolnymi obserwatorami, patrząc jak naparzają się i gimnastykują intelektualnie – nadal jeszcze pod naszym nadzorem – te głupie, mądre maszyny.

Fascynująca przyszłość.

I ja na to wszystko wyjeżdżam z papierowym Kalendarzem.

Oszołom.

Jacek

more posts: